Witajcie. Święta zbliżają się wielkimi
krokami. Czas biegnie jak szalony. Pierwsze lampki- ozdobne śnieżynki powiesiłam na okno gdy tylko zobaczyłam płatki śniegu- na początku
grudnia. To na razie tylko wstęp do dekorowania mieszkania. Dziś jednak porozmawiamy o czymś innym ale równie przyjemnym. O tym co przynosi Mikołaj ale tylko grzecznym małym i dużym dzieciom. Prezenty
gwiazdkowe są dla mnie bardzo ważne więc zawsze staram się przygotować je
wcześniej. Dziś chcę Wam przedstawić moje hity i inspiracje. Uważam, że każda kobieta byłaby zadowolona dostając poniższe kosmetyki. Jestem ciekawa czy się zemną zgodzicie? Zapraszam do czytania.
Posty z ulubieńcami bardzo rzadko pojawiają się na moim blogu bo
nie chce pisać o niczym na siłę. Trafiam na wiele fantastycznych kosmetyków
jednak czasami zdarzają się takie, które warto a nawet trzeba wyróżnić. Docelowo
chcę zamierzam robić takie wpisy dwa razy w roku i produkty podzielić na kilka
kategorii od pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, po makijaż. Zapraszam na
pierwszą część.
Seria kawiorowa Clareny jest moją ulubioną. Moja przygoda z nią
zaczęła się ok. rok temu gdy otrzymałam duże próbki w tubkach o pojemności ok.
15 ml kremu kawiorowego oraz z komórkami macierzystymi roślin. Ten drugi okazał
się przeciętny. Za to pierwszy- rewelacja. Nie zdecydował się wtedy o nich
napisać bo nie wiedziałam jak zostanie odebrana recenzja „próbkowa”. Później
testowałam peeling o podwójnym
działaniu- enzymatycznym oraz mechanicznym. Także byłam nim zachwycona. W
październikowym ShinyBoxie znalazł się kawiorowy
krem do biustu w formie mini produktu Clareny, który oceniam bardzo wysoko
bo daje natychmiastowy efekt. Dzisiejszy post nie będzie jednak o nim, a o moim
ukochanym kremie do twarzy. Zapraszam.
Złuszczanie skóry jest tak samo ważne jak jej nawilżanie.
Tylko dobrze przygotowana, pozbawiona obumarłego naskórka jest w stanie
wykorzystać składniki aktywne znajdujące się w serach, kremach oraz olejkach
odżywczych. Niedawno zużyłam swój ulubiony w ostatnich miesiącach peeling
kawiorowy z Clarena, który działał na dwa sposoby: złuszczał dzięki delikatnym
drobinką oraz rozpuszczał martwy naskórek na zasadzie enzymatycznej. Dzięki
dobrym doświadczeniom postanowiłam, że mój kolejny peeling również będzie z
Clareny. Tym razem zdecydowałam się na coś mocniejszego a mianowicie- mikrodermarbrazję
w kremie z serii Clarena Poison Line .
W wieku 28 lat, czas
płynie inaczej niż gdy miałam o 10 mniej. Płynie szybciej. Z beztroskiej
nastolatki stałam się kobietą dojrzałą, mającą znacznie więcej na głowie niż
kiedyś, a jeszcze nie zdążyłam założyć własnej rodziny. Cieszę się, z tego co
do tej pory osiągnęłam ale wiem, że przede mną jest jeszcze masa wyzwań i
podnoszenia sobie poprzeczki, aby życie było ciekawsze. Moje zbliżające się
urodziny nie cieszą mnie jakoś szczególnie ale też nie przerażają. Nie mam
wpływu na upływający czas, na swoją metrykę. To co mogę zrobić dla siebie to
dobrze wyglądać i dzięki właściwej pielęgnacji opóźnić proces starzenia. Moje
spojrzenia aktualnie odmładza aktywnie
liftingujący krem z diamentem. Który jest jednym z bardziej znanych
produktów Clareny.
Cześć Dziewczyny,
Po bardzo przyjemnym pierwszym zetknięciu z marką Clarena,
nabrałam ochoty na więcej. Pod recenzją sensualnego kremu do rąk przeczytałam
wiele Waszych komentarzy dotyczących zupełnie innego kosmetyku Clarena a
mianowicie kawiorowego peelingu do twarzy. Były one bardzo różne. Bo różne mamy
oczekiwania, potrzeby i preferencje. Bardzo zainteresował mnie ten kosmetyk a
po sprawdzeniu opinii na wizażu wiedziałam, że szybko o nim nie zapomnę.
Tak jak Balbina Ogryzek jestem fanką ostrych
zdzieraków, dość mocnych, jednak mam skórę wrażliwą. Po tarciu często
zaczerwienioną więc stosuję je z umiarem, od czasu do czasu, na zmianę z
enzymatycznymi.
Ostatecznie wypowiedź m'Arleny
P zachęciła mnie
do wypróbowania peelingu kawiorowego. Działa dwojako. Na zasadzie enzymatycznej-
papaina rozpuszcza zrogowaciały naskórek, a delikatne drobinki, których jest
niewiele dodatkowo oczyszczają twarz. To
drugi kosmetyk Clareny, po który sięgnęłam. Zapraszam na jego recenzję.
Cześć Dziewczyny,
Moje dłonie z natury są szorstkie i suche. Nie mam do
czynienia ze środkami chemicznymi , które mogłyby je drażnić. Nie wykonuję
ciężkich prac fizycznych, pracuję w biurze. Przy obsłudze komputera i
odbieraniu telefonów raczej nie można nabawić się odcisków. Fanatycznie dbam o
dłonie. Kremuję po każdym myciu a nawet częściej. Na noc zawsze jest to grubsza
warstwa. Wiem, że ich kondycja często może zdradzić nasz wiek. Zbliżam się do 30-dziestki. Nie mam z tego powodu nieprzespanych nocy ale chcę aby moja skóra
była młodsza niż wskazuje na to metryka. Z wiekiem muszę się pogodzić. Dziś
zapraszam Was na moją recenzję sensualnego kremu do rąk Clarena.

