W
okresie licealnym zaczęłam działać jako Konsultantka Avon. Moje
zainteresowanie kosmetykami zaczęło się jednak znacznie wcześniej a możliwość
współpracy z marką katalogową dawała dodatek do kieszonkowego na własne,
kosmetyczne potrzeby. Później miałam krótki epizod będąc Liderem Sprzedaży
jednak to stanowisko okazało się zupełnie nie dla mnie w tamtym momencie. Teraz
mam 32 lata i od moich czasów szkolnych bardzo wiele się zmieniło. Ilość marek,
która jest dostępna teraz wtedy nie mieściłaby mi się w głowie, mimo wszystko,
mając tak duży wybór czasami chętnie wracam do ulubionych produktów z Avon oraz
do nowości marki. Nie dawno złożyłam zamówienie i dziś podzielę się z Wami tym
na co się zdecydowałam.
Nie ukrywałam, że październikowy ShinyBox zainteresował mnie
od początku i bardzo ucieszył. Nie pamiętam kiedy ostatni raz trafiła mi się
tak udana edycja. Zawsze choć jeden element wędrował do kogoś innego. Tym razem
wszystko zostawiłam sobie. Dziś chcę się z Wami podzielić minirecenzjami wybranych produktów, które znalazły się w październikowym zestawie. Zapraszam.
Avon to marka, którą lubię za perfumy. Właściwie każdy zapach z
katalogu mogłabym mieć i używać. Większość z nich doskonale znam bo kiedyś
byłam konsultantką. Nie jestem na bieżąco tylko z nowościami. Perfumy z Avonu są doskonale
skomponowane. Każdy z nich mieści się w fikuśnym flakoniku oddającym charakter
zapachu. W moim odczucie pięknie pachną. Z trwałością jest różnie ale przeważnie
jest zadowalająca. Dziś opowiem Wam o zapachu, którego początkowo nie zamierzałam recenzować ale pomyślałam, że warto bo przecież jest piękny i dobrze już przeze mnie przetestowany co widać po zużyciu na zdjęciach. W tej chwili już od dłuższego czasu perfumy są
zdenkowane. Nie zostawiłam sobie nawet flakonu aby przywołać zapach więc będę musiała
zamówić kolejną buteleczkę.
Witajcie, Dziś chcę się z Wami
podzielić opinią o kosmetykach kolorowych, które znalazły się w boxie Inspired By Joanna Krupa. Cały zestaw
składa się z aż 10 produktów pełnowymiarowych przeznaczonych do pielęgnacji
twarzy, ciała oraz włosów a także do makijażu. Zapraszam.
Kosmetyki z Avonu towarzyszą mi
od lat. Już w podstawówce na przerwach przeglądałam z koleżankami katalogi i
zachwycałyśmy się pięknymi zdjęciami produktów. 15 lat temu na wsiach nie było osobnych
drogerii a jedynie półka z kosmetykami w sklepie ze wszystkim, na której
królowała Pani Walewska i Być Może… Dziś Avon nie robi już takiego wrażenia bo
mamy dostęp właściwie do wszystkiego a to co nas ogranicza to wyłącznie
fantazja i zasobność portfela. Mimo wszystko w swojej kosmetyczce oraz kolekcji
perfum zawsze jest coś z Avonu. Uważam, że mają w asortymencie fantastyczne
zapachy! Jakiś czas temu pisałam Wam o Passion Dance, z którego nigdy nie
zrezygnuję i będę używać tak długo jak będzie w sprzedaży. Dziś chcę
zrecenzować zapach, który jest chyba jeszcze bardziej popularny- Pur Blanca w
wersji Charm. Zapraszam.
Historia tej miłości rozpoczęła się ok. 10 lat temu. Gdy
byłam jeszcze w liceum. Zaczynałam interesować się kosmetykami, pielęgnacją i
makijażem. W życiu każdej nastolatki nadchodzi chyba taki czas gdy częściej
spogląda w lustro i chce się podobać sobie i otoczeniu. W tym okresie wstąpiłam
w szeregi Avonu. Dało mi to możliwość poznania wielu kosmetycznych hitów ale
także bubli. Myślę, że już wtedy stałam się zapachoholiczką. Poznałam chyba
wszystkie ówczesne zapachy. Teraz nie jestem już na bieżąco. Niektóre perfumy
są w ofercie od dziesięcioleci i nadal cieszą niesłabnącą popularnością. To co
najbardziej lubiłam z asortymentu Avonu to właśnie perfumy i tusze do rzęs. Te
kosmetyki wyjątkowo im się udały. Można kupować w ciemno! Jednym z zapachów ,
który towarzyszy mi co najmniej od początku liceum jest Passion Dance. Kupiłam niezliczoną ilość flakonów tego seksownego
zapachu. To moja miłość, która trwa już kilka lat. Raczej się nie skończy. Sama
nie wiem dlaczego do tej pory nie poświęciłam tym perfumom całego wpisu. W
pełni na to zasługują więc teraz nadrabiam. Jete pewna, że wśród Was jest wiele
osób, które znają Passion Dance.
Cześć Dziewczyny,
Dawno, dawno temu gdy byłam jeszcze nastolatką rozpoczęłam swoją karierę zawodową jako konsultantka Avon. Często zamawiałam kosmetyki katalogowe i postanowiłam spróbować własnych sił. W moim liceum była organizowana jakaś akcja i tak wstąpiłam w szeregi konsultantek.
Szybko okazało się, że jestem swoją najlepszą klientką. Od zawsze byłam ciekawa nowinek i lubiłam testować kosmetyki. Zamawiałam zbyt dużo dla siebie bo wszędzie widziałam super okazję. Konsultantki w zależności od progu, który przekraczały miały upust-= zarobek od 15-30%. Tak mi się wydaje. Nie pamiętam na 100% bo to było dawno, po za tym teraz zasady mogły się zmienić. Biznes nie wypalił ale do teraz mam słabość do niektórych kosmetyków z Avonu. Dziś opowiem Wam o swoich ulubieńcach marek katalogowych takich jak m.in. Avon. Są to produkty, które miałam kilkakrotnie i jeszcze po nie na pewno sięgnę. Przy okazji pokażę kilka kosmetyków Oriflame. Tą markę znam znacznie słabiej jednak trafiłam na perełki. Zapraszam.

