Jestem totalnym introwertykiem. Nadmiar informacji i ludzi wysysa ze
mnie dosłownie energię i powoduje lęk gdy wiem, że muszę w takich
warunkach przebywać. Nie oglądam kanałów informacyjnych bo moja
wrażliwość mi na to nie pozwala. Staram się dopuszczać do siebie jak
najwięcej pozytywnych bodźców oraz chronić się przed tymi negatywnymi.
Gdy trafiłam na wzmiankę o książce DOBRE WIEŚCI- Rashmi Sirdeshpande z
bezbłędnymi ilustracjami Adama Mayes'a widziałam, że prędzej czy później
trafi do mnie. Tak też się stało jeszcze w czerwcu. Dziś chcę Wam o
niej opowiedzieć.
Uczucie niepokoju i lęku jest mi dobrze znane. Należę do osób, które zawsze martwią się na zapas i mają w głowie już kilka scenariuszy gdyby wydarzyło się najgorsze. To bardzo obciąża psychikę. Pamiętam, że gdy pierwszy raz odwiedziłam swoją panią psycholog- terapeutkę zaparkowałam pod budynkiem w doskonałym miejscu. W sąsiedztwie gabinetu jest biblioteka akademicka, ZUS i Urząd Statystyczny, a także RDLP i wiele innych podobnych instytucji. Trafić na wolne miejsce graniczy z cudem. Mnie się to udało. Jedynym minusem był fakt, że to droga jednokierunkowa ze skośnymi miejscami parkingowymi wzdłuż ulicy a za mną zaparkował ogromny, długi bus. Martwiłam się, że będę miała problem z wyjazdem jeśli po zakończeniu naszej sesji on nadal będzie tam stał. Oczywiście miałam już kilka planów awaryjnych, o których wspomniałam pani psycholog.
1. Może okaże się, że szczęśliwie bus odjechał, a ja zyskam widoczność i też bez problemu opuszczę to miejsce.
2. poczekam w swoim aucie aż odjęcie choć trudno przewidzieć czy to nastąpi za godzinę, za trzy a może następnego dnia.
3. Poproszę jakiegoś przechodnia o pomoc.
1. Może okaże się, że szczęśliwie bus odjechał, a ja zyskam widoczność i też bez problemu opuszczę to miejsce.
2. poczekam w swoim aucie aż odjęcie choć trudno przewidzieć czy to nastąpi za godzinę, za trzy a może następnego dnia.
3. Poproszę jakiegoś przechodnia o pomoc.
Przeanalizowaliśmy je i stwierdziliśmy, że problemy nie ma bo ja mam od razu na wstępie gotowe rozwiązania. Jak się możecie domyślać po 45 minutach ten biały bus nadal tam stał. Nie miałam możliwości bezpiecznego cofnięcia ponieważ zasłaniał mi wszystko. Nie jestem cierpliwa za to jestem bardziej introwertyczna niż sama definicja tego słowa. Zaczepianie ludzi to nie moja bajka jednak przełamałam się i zagadałam do młodej pary studentów. Pokazali mi machając, że droga jest wolna i mogę bezpiecznie wyjechać. To był dla mnie ważny moment. Po pierwsze wyszłam ze swojej strefy komfortu po drugie zobaczyłam ile radości sprawiło im udzielenie mi tej małej przysługi. Nie chciałam być dla nikogo ciężarem. Teraz wiem, że proszenie o pomoc może budować pozytywne relacje. Ta druga strona czuje, że zrobiła coś dobrego i ma lepszy dzień a ja, że ktoś mi pomógł więc chętnie odwdzięczę się w podobny sposób komuś innemu gdy o to poprosi.A także nie bać się.

