Jestem szczęściarą. Od czasu do czasu udaje mi się wygrać w
rozdaniach blogowych. Jest z nimi jak z reklamą totolotka- aby wygrać, trzeba grać. Tak właśnie trafił do mnie fantastyczny
krem Make Me Bio. Gdy tylko marka
weszła na rynek i zaczęła podbijać blogosferę zamierzałam się z nią zaznajomić.
Mając spore zapasy kosmetyczne posłuchałam rozumu i poczekałam aż zużyję
częściowo pielęgnację. Po otrzymaniu nagrody jeszcze kilkanaście tygodni, krem przeleżał aż doczekał się swoich 5 minut.
Dziś Wam o nim opowiem bo codziennie na nowo mnie zachwyca. Zapraszam.