Witajcie. Nadal jedynym manicure, który gości na moich paznokciach są hybrydy. Uwielbiam je za trwałość, piękny wygląd od nałożenia aż do zdjęcia i to, że mogę wykonać je sama w domu gdy tylko chcę. Nie jest to jakaś filozofia i nawet taka osoba jak ja, która nie ukończyła żadnych szkoleń może dać sobie radę. Swoją wiedzę czerpię oczywiście od Was, z blogów i filmików na YT. Są bardzo pomocne. Dziś przedstawię  Wam dwa manicure, które gościły na moich paznokciach w październiku. 

Gdy zaczęłam być freak’iem hybrydowym obiecałam, że na blogu co najmniej 1-2 razy w miesiącu będą pojawiać się paznokciowy wpisy. Robienie hybryd i pisanie o nich sprawia mi ogromną przyjemność. Cieszę się, że Was też interesuje ta tematyka i razem możemy podzielić się swoimi doświadczeniami. Wcześniej moje paznokcie były w opłakanym stanie. Bardzo cienkie, łamliwe i rozdwajające się. Obraz nędzy i rozpaczy. Po nad to, żaden lakier nie trzymał się na nich dłużej niż 2 dni w dość dobrym stanie. Z tego powodu paznokcie były moim utrapieniem. Zazdrościłam dziewczyną z pięknymi, długimi i wypielęgnowanymi paznokciami. Teraz wiem, że moje też takie mogą być, to tylko kwestia czasu.

Odkąd zaczęłam robić hybrydy nie miałam na paznokciach zwykłego lakieru. Taka forma manicure najbardziej mi odpowiada. Hybryda nie niszczy paznokci. Wzmacnia i utwardza moją płytkę dzięki temu jestem w stanie, w końcu zapuścić odrobinę paznokcie. Niezbyt dużo bo z bardzo długimi „knykciami” chyba jeszcze nie umiałabym funkcjonować, jest jeszcze za szybko na takie gwałtowne zmiany. Jak już wspominałam w poprzednich postach paznokcie robiłam sobie głównie w weekendy w pracy, bo w niej spędzam 80% swojego czasu. Gdy w końcu udało mi się wcześniej wrócić (Dzięki Bogu za deszcz) poszłam do siostry i ogarnęłyśmy jej paznokcie. Znów przez brak dobrego sztucznego światła i zero dziennego nie wszystko wyszło idealnie ale ona jest zadowolona ze swoich pierwszych hybryd. Spośród całkiem sporej i szybko powiększającej się kolekcji lakierów wybrała mojego faworyta Semilac stylish grey  i banana.

Dziś opowiem Wam o wszystkich moich spostrzeżeniach dotyczących hybryd z punktu widzenia osoby początkującej w robieniu takiego manicure. „Metoda chałupnicza” w moim przypadku jest idealnym rozwiązaniem bo pracuję cały dzień i nie mam czasu latem na chodzenie do kosmetyczki. Po za tym zdecydowanie się opłaca. Koszt całego zestawu zwraca się po max 3 miesiącach jeśli wcześniej regularnie ktoś wykonywał nam manicure w salonie a teraz robimy go same.  Kosmetyczki korzystają z tych samych lakierów i tego samego sprzętu. Teraz nawet laicy mają dostęp do profesjonalnych produktów. Oczywiście nie od razu Kraków zbudowano. Aby nabrać wprawy i robić to idealnie potrzebujemy czasu. Popełnianie błędów jest wpisane w naukę.
Postów paznokciowych w Babskim Kąciku jest jak na lekarstwo ale niebawem się to zmieni. Obiecuję, że co najmniej raz w miesiącu zaprezentuję nowości nowy lakier lub stylizację paznokci. Odkąd postanowiłam zainwestować nie tylko w lakiery ale i podstawowe produkty do wykonywania trwałego manicure jestem kompletnie zafiksowana na tle hybryd.