Markę Floslek poznałam kupując w aptece swój pierwszy żel ze świetlikiem kilkanaście lat temu. Było upalne lato, w powietrzu mnóstwo pyłków a mnie strasznie piekły oczy oraz powieki.Żel wyjęty z lodówki był przyjemnym kompresem dającym ulgę. Od tamtej pory prawdopodobnie miałam ponad 20 żeli ze świetlikiem tej marki. Często wypuszczane są nowe wersje, ostatnio wegańskie i o nich dziś Wam opowiem.

Masełka do rąk to nowa, wiosenna propozycja pielęgnacyjna Laboratorium Floslek. Charakteryzuje je świetna jakość, bogaty skład, nietypowe opakowania i oryginalna grafika. Niedawno pojawiły się trzy warianty tych kosmetyków, które dziś Wam przybliżę.
Czerwona seria Floslek Laboratorium dawno temu miała trafić do mojej mamy ale zapomniałam o tym. Jest u mnie od wielu miesięcy i zadomowiła się.  Mimo, że dla mamy chcę wszystkiego co najlepsze to jednak linia All in One  została ze mną. Idealnie pasuje do mojej łazienki i przede wszystkim do skóry.

Kremy do rąk. Mam je wszędzie. W torebce, w aucie swoim i mojego chłopaka, w szafce nocnej i na toaletce. Zawsze miałam skłonność do szorstkich dłoni, każde zaniedbanie w ich pielęgnacji  skutkuje nieprzyjemnym ściągnięciem. Twarda woda robi swoje. Po każdym  myciu dłoni sięgam po krem do rąk i dzieje się to zupełnie automatycznie, wcale o tym nie myślę tylko to robię. Dlatego zużywam ich sporo i wiele marek już przetestowałam. Niedawno pisałam o obłędnych zapachach kremów, które wiosną wypuściło Laboratorium Floslek. Jeszcze przed jesienią pojawiła się kolejna linia, która w większości nie zawiera produktów od zwierzęcych i jest oznaczona znaczkiem HELLO VEGAN.
Od wielu lat śledzę pogodę i prowadzę statystyki z racji swojej pracy. Zawsze czerwiec jest miesiącem najbardziej suchym i gorącym przynajmniej w mojej strefie meteo. Ten okres jest już za nami, uczniowie cieszą się nieco kapryśnym początkiem wakacji. Aura jest zmienna jednak jestem pewna, że słonecznych i upalnych dni w tym roku będzie u nas jeszcze cała masa. Osoby wybierające się na urlop za granicę mają niemal gwarantowaną idealną pogodę. Bez względu na to gdzie spędzicie swój wolny czas warto zaopatrzyć się w kosmetyki, które uchronią naszą skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego, które nie tylko nadaje piękną opaleniznę ale i parzy oraz uszkadza skórę.

Sezon wiosenno- letni zawsze obfituje w wiele nowości kosmetycznych. Tym razem Laboratorium Floslek przygotowało dla nas nie lada gratkę. Jest nią linia Sphere-3D, która zachęca do stworzenie własnego spersonalizowanego zestawu. Dopasowanego do potrzeb skóry, wieku i pory dnia. W skład serii wchodzi 6 produktów z  koenzymem Q10, kwasem hialuronowym i witaminą C.

Co najmniej od kilkunastu lat używam kosmetyków do pielęgnacji i oczyszczania Floslek. Zawsze w mojej łazience jest co najmniej jeden produkt tej firmy. Czy mam swoich ulubieńców? Pewnie, ostatnio są nimi nowości- kremy do rak, serum do rzęs a także kultowe i ponadczasowe żele ze świetlikiem. Tym razem Floslek Laboratorium przygotował bardziej bogatą wersję kosmetyków z tym fantastycznym składnikiem jakim jest świetlik. Dziś chcę się z Wami podzielić swoją opinią na temat kremów pod oczy na przykładzie używanej przeze mnie wersji przecizmarszczkowej z kwasem hialuronowym i świetlikiem.

Mimo, że nie wykonuję żadnych prac fizycznych, pracuję za biurkiem to moje dłonie od zawsze mają skłonność do przesuszania się i szorstkości. Dotyczy to nie tylko ich ale skóry na całym ciele. Regularnie sięgam po peelingi a kremy do dłoni mam zawsze w zasięgu wzroku. Na szafce nocnej, w aucie, w torebce i w pracy. Wszystko zużywam w błyskawicznym tempie. Po każdym myciu dłoni aromatycznie kolejnym krokiem jest ich pielęgnacja. Dziś opowiem Wam o swoich ostatnich ulubieńcach, nowościach Flosleku. Zapraszam do czytania.

Kochani, wiele razy opowiadałam Wam o tym jak fantastyczną rośliną i składnikiem żeli oraz kropli do oczu jest świetlik lekarski. Jest wykorzystywany w przewlekłych chorobach oczu i chwilowym dyskomforcie jak pieczenie, łzawienie od długiej pracy przy komputerze lub alergii. Od kilkunastu lat zawsze mam żel ze świetlikiem w swojej kosmetyczce oraz  wspomniane krople. Noszę okulary, moje oczy na co dzień ciężko pracują. Szkodzi im gorące i suche powietrze oraz pyłki. Wiosną i latem jest najgorzej. Gdy moje wrażliwe oczy zmęczone alergenami krążącymi w powietrzu, na bogate kremy reagują łzawieniem odstawiam je i sięgam po żele ze świetlikiem. Obecnie też często je stosuję dlatego opowiem Wam o propozycjach Floslek Pharma. Zapraszam do czytania. 
Kochani. Dziś przychodzę do Was z mini postem, przeglądem kosmetycznym. Nie jest to recenzja. W mojej rodzinie marka Floslek gości nieprzerwanie od kilkunastu lat.  Poznałam ją przy mocnym podrażnieniu oczu latem, które ukoiły rewelacyjne świetliki. Żele wyjęte prosto z lodówki działają cuda. Są jak kompres na podrażnione, opuchnięte powieki. Bardzo je Wam polecam. Od tamtej pory regularnie testujemy z mamą i siostrą produkty tego laboratorium. Do ulubieńców muszę także zaliczyć Revive Lashes serum stymulujące wzrost rzęs i brwi. Miałam już wiele różnych odżywek do rzęs ale ta jest najlepsza a przy tym najtańsza i bezpieczna dla oczu. Odkąd się pojawiła zużyłam już kilka opakowań. Oczywiście robię przerwy w kuracji. Poniżej prezentuję Wam zestaw, który jest kompleksową pielęgnacją twarzy dla kobiet lub mężczyzn po 50 roku życia. Jak się domyślacie kosmetyki te powędrowały do mojej mamy. 

Black Friday to dzień a czasami nawet kilka dni , na które czekamy z utęsknieniem. Wiąże się z wielkimi promocjami, rabatami i wyprzedażami. To czas gdy kupujemy więcej jednak nie jest to dużym obciążeniem dla portfela. Część z nas żałuje, że takie okazje zdarzają się rzadko. O tuż mam dla Was niespodziankę  sklep internetowy Iperfumy by Notino działa w wielu krajach i przejmuje ich zwyczaje. Niebawem gdy będziemy celebrować  Święto Niepodległości 11 listopada będziemy mieć także okazję do zrobienia znacznie tańszych zakupów w tej drogerii, choć i tak ceny są bardzo atrakcyjne. Singles day to chiński odpowiednik czarnego piątku.

Mimo, że na co dzień pracujemy za biurkiem preferujemy z Łukaszem aktywny wypoczynek. Będąc w Tatrach pokonywaliśmy średnio 25 km. dziennie na własnych nogach. Chodzenie pod górę oraz wspinanie się po kamieniach to nie to samo co spacer w galerii handlowej czy nawet po lesie gdzie jest zupełnie płasko. Pierwszego dnia nasze nogi poczuły jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani do ekstremalnego wysiłku. Na szczęście zabrałam ze sobą rozgrzewający żel Arnica Forte z Flosleku, który codziennie wieczorem rozluźniał nasze mięśnie i przygotowywał je na kolejny dzień wędrówki. 

Kochani, Moja siostra przewija się w Babskim Kąciku już jakiś czas. Pomaga mi w stylizacjach, jest fantastyczną modelką ale także angażuję ją do testów kosmetycznych, podobnie z resztą jak moją mamę. To do Justyny właśnie trafił zestaw produktów nawilżających do młodej cery Hydro Alga Laboratorium Floslek. Dziś Wam o nim opowiemy. Zapraszam.

Cześć Kochani. Mimo, że moja skóra jest normalna ze skłonnością do przesuszeń chętnie testuję produkty, które teoretycznie niekoniecznie są dla niej przewidziane. Jak każda kobieta mam lepsze i gorsze dni. W różnych fazach cyklu moja skóra wygląda inaczej. Dziś przychodzę do Was z drugą częścią linii Floslek Balance T-zone, recenzją kremów na dzień i na noc.

Miałam dwa okresy problemów skórnych. Pierwszy jeszcze na przełomie gimnazjum i liceum a drugi kilka lat temu. Ten ostatni był zupełnie nagły, niespodziewany i na szczęście krótkotrwały. Szybka interwencja dermatologa bardzo mi pomogła. Wbrew ogólnym przekonaniom osobom dorosłym też zdarza się trądzik lub wypryski.  Obecnie nie mam większych problemów z cerą. Nieprzyjaciele rzadko się pojawiają jednak zawsze na wszelki wypadek mam na nich tajną broń. Od pewnego czasu jest to linia przeznaczona do cery mieszanej Balance T-zone od Flosleku. Dziś Wam o niej opowiem. Zapraszam do lektury.
Krótko po świętach a może nawet po Sylwestrze otrzymałam od Floslek długo oczekiwaną przesyłkę. Tym razem z produktami dla mojej mamy. Ma ona 57 lat dlatego do testów wybrałam dla niej  produkty przeciwzmarszczkowe, uzupełniające skórę w kolagen, który z wiekiem traci. Dziś opowiemy Wam o linii Collagen Up -zapraszamy.

Należę do osób bardzo bladych i dobrze mi z tym. Aby się nie wyróżniać, tylko latem używam samoopalaczy. Zawsze z utęsknieniem czekam na pierwsze wiosenne słoneczko. Mój humor niestety uzależniony jest od pogody. Nawet gdy mam w pracy pełne ręce roboty to znacznie lepiej czuję się, gdy za oknem świeci słonko. Niestety promienie słońca mają też swoje słabe strony. Każda z nas wie jakie ryzyko niesie za sobą opalanie się. Począwszy od szybszego starzenia się skóry aż po przypadki ekstremalne tzn. czerniaka. Dziś opowiem Wam krótko i na temat o kremie/ filtrze na dzień z Flosleku. Zapraszam.

Żadnego z tych kosmetyków nie przetestowałam wystarczająco dobrze na sobie. Użyłam ich po kilka razy ale to jednak mało aby kompleksowo się o nich wypowiedzieć. Nie miałam okazji opalać się, a moje plany o urlopie latem, w szczytowym sezonie wakacji legły w gruzach. Odpocznę jak zawsze jesienią. Produkty, o których dziś Wam opowiem trafiły do mnie chyba jeszcze w czerwcu. Oddałam je do testów mamie, która wyjeżdżał kilka razy na weekendy w Bory Tucholskie oraz Łukaszowi, który spalił się na działce. Zapraszam do kolejnych części wpisu.
Nie wiem czy wiecie ale od kilku lat ogóle się nie opalam. Moja skóra jest biała jak kość słoniowa. W niektórych krajach może taki efekt jest pożądany ale u nas niekoniecznie. Wiadomo, że ciemne wyszczupla. Delikatnie przybrązowione ciało wygląda lepiej i smuklej dlatego właśnie z przyjemnością sięgam latem po samoopalacze. Teraz ich formuły są nowoczesne, nie śmierdzą jak kiedyś, nie powodują zacieków, wyglądają jak prawdziwa opalenizna słoneczna a przy tym są zupełnie bezpieczne. Pielęgnują skórę a nie uszkadzają naskórek jak słońce, którego reakcją obronną jest właśnie opalenizna. Dziś opowiem Wam o balsamie delikatnie brązujący Floslek –skóra muśnięta słońcem.

Mimo, że nie mam problemów z naczynkami moja skóra wiosną jest zaczerwieniona a wszystkiemu winne są wszechobecne pyłki. Mam silną alergię, biorę leki doustne i inhalacje jednak to wszystko tylko nieco pomaga, nie likwiduje objawów w 100%. Pracuję w Nadleśnictwie i mieszkam pod lasem, jestem narażona na ciągły kontakt z alergenami. Do tego mam zwierzęta w domu, koty i psy. Kocham je najbardziej na świecie i nie zamierzam się ich pozbywać. Jak wiecie bardzo dbam o skórę a w okresie największego pylenia sięgam po kosmetyki łagodzące zaczerwienienia i uszczelniające naczynka.