...Może nie wszystkie i nie od razu ale jeśli czegoś bardzo
chcemy to możemy to mieć, wystarczy poczekać i realizować plan. Zawsze lubiłam
otaczać się ładnymi zapachami. Nie zawsze jednak było mnie stać na oryginalne
perfumy. Często miałam inne, ważniejsze wydatki. W Angel zakochałam się jeszcze
w liceum. Pierwszy raz poczułam go na koleżance. Wtedy wśród nastolatek
popularne były lekkie kwiatowo- owocowe zapachy a ten mnie zaszokował, nie
pasował do naszych ówczesnych trendów. Był po prostu wyjątkowy, nieprzeciętny.
Zapomniałam o nim na kilka lat. Długo używałam wyłącznie perfum z Avonu bo
byłam konsultantką tej marki. Aż pewnego razu na ryneczku kupiłam podróbkę. Zapach wydawał mi się identyczny, wspomnienia wróciły.
Po dłuższym czasie w końcu dołączył do mnie oryginał w uroczej ale mało
praktycznej buteleczce- flakonu nie da się postawić pionowo. Zapach podobny do
podróbki jednak dużo ciekawiej się rozwija, nie jest taki płaski, trwałość- zdecydowanie lepsza. Pachnidła oprócz opakowań różnią się też kolorem płynu.
Dziś chciałam przedstawić Wam
postać człowieka, który stworzył moje ukochane perfumy. Oraz napisać ich mini
recenzje. Jeszcze w liceum marzyłam o
obu kultowych zapachach Mugler, Alienie i Angel. Oryginalne perfumy były po za
zasięgiem kieszonkowego nastolatki. Decydowałam się wtedy na tańsze zamienniki,
by nie napisać podróbki. Chciałam mieć namiastkę zapachu, który kochałam. Czuć
go zawsze na sobie. Od dawna zarabiam. Zawsze
miałam inne wydatki, a przyjemności
odkładałam na bok. Ostatnio stwierdziłam, że zbyt ciężko pracuję aby sobie
wszystkiego żałować. Kiedy mam się cieszyć życiem jak nie teraz?