Kochani, od dawna nie mogę narzekać na stan mojej cery. Rzadko kaprysi i coś się na niej pojawia. Nie mam tendencji do zapychania się porów. Mogę używać najbardziej ciężkie, bogate kremy oraz oleje i na pewno nic mi się nie stanie. W życiu każdej kobiety są jednak dni gdy hormony w nas buzują i oczyszczamy się. Wtedy najczęściej na brodzie lub na czole, w okolicy linii włosów wychodzi mi drobny pryszcz. W takich sytuacjach sięgam po preparaty punktowe, które działają miejscowo i szybko zwalczają nieprzyjaciela. Bardzo długo do tego celu służyła mi rewelacyjna Papka z Jadwigi, którą poznałam dzięki ShinyBoxowi. Teraz sięgnęłam po Punktor Rable tego samego Instytutu Kosmetyczno- Medycznego Jadwiga. Dziś Wam bliżej o nim opowiem. Zapraszam na recenzję.