Witajcie. Dziś opowiem Wam o kosmetykach, których używam do makijażu. Podobny wpis na moim blogu był ok. rok temu i muszę przyznać, że nie wiele się od tego czasu zmieniło. Jednak postanowiłam zrobić aktualizację. Wbrew stereotypowi blogerki, z moich szuflad i szafek nie wypadają tony kosmetyków. Oczywiście mam zapasy balsamów, szamponów, żeli i produktów podstawowych, jednak zużywam je na bieżąco. Często kosmetyki oddaję też siostrze lub mamie gdy wiem, że u nich sprawdzą się lepiej i sprawią im radość. Nie przywiązuję się do nich za bardzo. Dlatego nie widzicie całości produktów, które recenzowałam w projekcie denko, bo się nimi dzielę.  Czasami zdarzają się i takie, których strata/ zużycie wyjątkowo boli. To świadczy o tym jak fajne i skuteczne były. Chętnie odkrywam jednak kolejne nowości w poszukiwaniu kosmetyków idealnych. Po za tym reklamy i recenzje innych blogerek często są tak kuszące, że nie mogę się oprzeć i decyduję na nowy produkt. 
Witajcie Moje Drogie,
Dziś przychodzę do Was z mini recenzją (bo kosmetyk jest mini)  pigmentu do ust Sleek Make Up
 Pout Paint w kolorze Milkshake . Nie wiem jaką pojemność ma moja mała tubka. Przypuszczam, że to tester lub większa próbka. Dostałam ją ze sklepu alledrogeria.pl. Chciałam wypróbować ten kosmetyk bo lubię trwałe produkty do ust. Uwielbiam rimmel apokalips i myślałam, że farbka Sleek będzie dawała podobny efekt.
Spodziewałam się, że wgryzie się w usta i zostanie na nich na długo. Okazało się, że to zwykły błyszczyk o ładnym zapachu i kolorze. Na moich ustach utrzymuje się dość krótko. Jest rzadki, mocno płynny. Nie klei się mocno ale na pewno przyciągałby rozpuszczone włosy. Kolor pigmentu jest zbliżony do mojego naturalnego odcienia ust. Daje na nich połysk i lekko brzoskwiniowy odcień.
Nie jest to drogi kosmetyk,z przyjemnością będę go dalej używać aż wykończę. Spodziewałam się jednak większej trwałości oraz bardziej wyraźnej głębi koloru. To mój pierwszy kosmetyk sleek do ust. Mam ochotę jeszcze na paletę z poczwórnymi błyszczykami- szminkami . Myślę, że ich konsystencja bardziej mi się spodoba. 8 ml tego kosmetyku na alledrogeria.pl kosztuje 21 zł.
Co z kolorówki Sleek oprócz kultowych palet z cieniami polecacie? Znacie tą farbkę?
Cześć Dziewczyny,
Wiele razy powtarzałam już, że maluję się bardzo delikatnie i nie zawsze. Czasami nawet  idąc do pracy nie nakładam na twarz  kolorówki. Dziś chcę Wam pokazać mój zwykły makijaż oraz to czego używam do wykonania go. Nie będzie to nic odkrywczego jednak zapraszam.

Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o paletach Sleek. Bardzo podobały mi się zarówno te z cieniami do powiek jak i z zestawem do konturowania. Podziwiałam piękne makijaże na blogach i YT. Naśladowałam Dziewczyny pokazujące krok po kroku jak wykonać dany make up. Mnie jednak brakuje umiejętności i nigdy nie udało mi się dokładnie przedstawić pierwowzór. Makijaż powiek według mnie nie należy do prostych rzeczy, szczególnie gdy opadają. Na co dzień oczy podkreślam jedynie tuszem. Rano zawsze się śpieszę do pracy. Na pewno też to znacie z własnego doświadczenia. Aby wyrównać koloryt wystarczy mi kropla podkładu. Lubię wyglądać naturalnie. Makijaż według mnie powinien zdobić. Kamuflować tylko wtedy gdy rzeczywiście mamy co ukryć. Lubię za to podkreślać kości policzkowe- wyszczuplać twarz i uwidaczniać usta. Dlatego wśród dużego asortymentu kolorówki ze sklepu BodyLand.pl nie zdecydowałam się na paletę cieni Sleek a tą do konturowania. Zapraszam na recenzję.