Witajcie. Jak co miesiąc przychodzę do Was z mini recenzjami tego co znalazło się w ostatnim ShinyBoxie. Tym razem jest to zestaw przełomowy- bo kończący rok, oraz świąteczny więc nasze oczekiwania wobec niego były nieco większe niż zazwyczaj. Ja tylko jeden kosmetyk oddałam mamie- koncentrat Farmony. Resztę zawartości Where the magic happens przetestowałam sama.
Cześć Dziewczyny, wyczekując na listonosza nie wytrzymałam i
sprawdziłam zawartość ShinyBoxa na profilu fb. Dziewczyny, które otrzymują boxy
jako pierwsze zazwyczaj wrzucają zdjęcia za co jestem wdzięczna. Tym razem z
własnego wyboru nie miałam niespodzianki. Z powodu olbrzymiej ilości paczek jaką rozwożą listonosze i kurierzy w moim przypadku jest 1 dzień opóźnienia. Sama dostaję dziennie sporo przesyłek- prezentów od agencji PR i marek, z którymi współpracuję. Niedawno odebrałam swojego ostatniego w tym roku Shinyboxa i nadal jestem bardzo
podekscytowana oraz zadowolona z zawartości. Cały box skupia się głównie
na pielęgnacji a to mój konik więc nie mam prawa narzekać. Stylistyka pudełka
jest bardzo świąteczna a jego zawartość bogata :) A teraz przyjrzyjcie się jej
bliżej. Zapraszam do prezentacji.
