Gdybyście zobaczyły mnie z nie mytą od tygodnia głową. Żadna z Was nie powiedziałaby, że mam nieświeże włosy. Moim problemem jest nie przetłuszczanie się ich a skrajnie suchy skalp. Dopiero odkrywam co tak naprawdę jest im potrzebne. Dużym błędem było stosowanie "zapobiegawczo" produktów przeciwłupieżowych. To dodatkowo podrażniło skórę głowy. Kolejnym problemem jest swędzenie. Dlatego przeważnie włosy myj co 2-3 dni.
Oba te dolegliwości spowodowane są chorobą jaką jest łuszczyca. Latem paradoksalnie jest łatwiej. Chodzimy luźniej ubrani przez co jest lepsza cyrkulacja powietrza, skóra oddycha. A różnica temperatur na zewnątrz i w budynkach nie jest tak różna jak zimą.
Ostatnio z moją skórą głowy było gorzej. Dużo gorzej. A aptece zamówiłam szampon leczniczy Sulphur. Przez pomyłki hurtowników czekałam na niego prawie 2 tygodnie. Przez ten czas ratowałam się maścią dermovate wcieraną w miejsca najbardziej potrzebujące. Gdy w końcu Pani aptekarka powiedziała "-Jest, mamy go". Byłam już szczęśliwa i pełna nadziei. Przymknęłam oko na dość wysoką cenę w stosunku do ilości, bo za 130 ml w mojej wiejskiej aptece zapłaciłam 24-26 zł. Nie pamiętam dokładnie.

