Witajcie. Gdy na naszym polskim rynku pojawiły się amerykańskie balsamy do ust chwalone na blogach i kanałach YouTube, ja również postanowiłam je wypróbować. Nie wszystkie od razu, a po kolei. Najpierw zdecydowałam się na EOS, którego recenzję umieściłam już na blogu. Kosmetyk już mi się kończy. Od początku użytkowania do końca byłam z niego bardzo zadowolona i z pewnością zdecyduję się na kolejną wersję zapachową. Świetnie działa, delikatnie pachnie i uroczo wygląda. Ponad to ma bardzo dobry, naturalny skład. Po nim kupiłam Balmi. Równie kultowy balsam do ust w bardzo podobnym choć tym razem kwadratowym opakowaniu i z możliwością przypięcia go do kluczy czy telefonu. Dziś pokusiłam się o recenzję mojej nowości Balmi, kosmetyku, którego używam od kilku tygodni i prawie już zużytego EOSka. Jak myślicie, który wypadł lepiej? Zapraszam do dalszego czytania.