Przy okazji wizyty u siostry przejrzałam jej nowości
kosmetyczne w łazience. Pierwotnie chciałam pożyczyć od niej trybiotyk bo
zraniłam się paskudnie w palec dokładnie na zgięciu jednak moją uwagę przykuło
coś innego. Zapachy. Buteleczka po którą sięgnęłam w pierwszej kolejności
właściwie z niczym mi się nie kojarzyła. Podejrzewałam, że to tańszy zamiennik
w niezbyt wyszukanym flakonie. Nie byłam
nawet pewna czy damski. Po powąchaniu atomizera zrobiła wielkie oczy. Zapach
mnie oczarował. Hmmm może to zbyt mocne słowo jednak na pewno nie pozostał mi obojętny a o to
chodzi. Sprawdziłam spód. Zaskoczenie było podwójne. Nawet nie wiedziałam, że Revlon ma w swoim asortymencie perfumy! Gdy myślę Revlon widzę podkład Colorstay i to
wszystko.
