Gdybym recenzowała wszystkie
świece i woski, które wypalam ten blog nie byłby kosmetyczny czy lifestylowy a
właśnie zapachowy. Dużo czasu spędzam w domu. Jeśli nie w swoim to u mojego
chłopaka. Aromatyczny seans zaczyna się zazwyczaj po śniadaniu. Podczas
ogarniania domu lubię gdy łanie pachnie. A wieczorem wyjątkowy klimat,
który daje tylko światło świec też jest
obowiązkowy. Zapraszam na mini recenzję ostatnich ulubieńców z Kringle Candle.
Dawno, a nawet bardzo dawno nie pisałam tu o zapachach. Jest to
moim zaniedbaniem. Należę do osób, które zapach domu cenią bardzo wysoko. Nawet
w największe upały, których w tym roku było naprawdę niewiele, nie rezygnowałam
z zapachu. Podczas okresów letnich
najlepszym rozwiązaniem jest lampa katalityczna, którą mam w swoich
zbiorach. Dziś jednak nie będzie o niej a znacznie bardziej tradycyjnie. Doskonale poznałam świat Yankee Candle. Miałam kilkadziesiąt różnych zapachowych wosków i samplerów.
Dziś jednak opowiem Wam o produktach Kringle Candle w formie daylight’ów czyli
małych świeczek. Zapraszam.