Pielęgnacja kosmetykami Nuxe bardzo mi służy. Jestem oczarowana suchymi  olejkami, o których niedawno wspominałam. Świetnie nawilżają skórę, nadają jej jedwabistej gładkości i sprawiają, że czuję  się odpowiednio zadbana. Nuxe ma w sobie coś co kojarzy  mi się z luksusem, z resztą nie tylko mnie. Gdy mój chłopak zobaczy coś nowego tej marki w naszej łazience (bo on o dziwo dostrzega różnicę)mówi, że” to jest chyba ekskluzywne”. Intuicyjnie wyczuwa co jest dobre. Jakiś czas temu swoją zużytą pielęgnację zastąpiłam nowymi dla mnie kosmetykami Nuxe z serii NUXE Creme Prodigieuse Boost, o której dziś Wam opowiem.

Już kilka lat temu trafiłam na  recenzje suchych olejków Nuxe. Ta francuska marka interesuje mnie od dawna. Przypomniałam sobie o niej ponownie a właściwie moja przyjaciółka mi przypomniała mówiąc „-znasz ten olejek? Musisz go kupić! Jest fantastyczny!”. I kupiłam od razu dwa warianty bo to aż wstyd, że wielka miłośniczka pielęgnacyjnych olejków, za którą się uważam jeszcze ich nie testowała. Dziś opowiem Wam o wersji z brokatem i bez. Zapraszam do czytania.