Jesienią marka Lily Lolo wprowadziła na nasz polski rynek kilka nowości.  Z racji tego, że jestem wielką fanką brandu Costasy oczywiście zdecydowałam się na przetestowanie tych produktów. Do mineralnej rodziny dołączyły naturalne, kremowe podkłady Cream Foundation w kompakcie dostępne w aż 10 odcieniach oraz 6 wegańskich pomadek nude o przedłużonym terminie ważności do 24 miesięcy. Przy okazji zamówiłam sobie puder sypki Flawless Silk, który jest bestselerem marki. Dziś Wam o nich opowiem.

Mimo, że nie prowadzę już aktywnie popularnego na blogach Projektu Denko, nie zbieram opakowań po zużytych kosmetykach to zawsze staram się nie mieć otwartych zbyt wielu produktów jednego typu szczególnie do makijażu. Inaczej jest z żelami pod prysznic czy szamponami, które zużywam błyskawicznie a inaczej z kolorówką, która zazwyczaj jest wydajna i jak w przypadku podkładów wystarcza na kilka miesięcy.  Mimo, że zamówiłam kilka podkładów mineralnych Lily Lolo to póki co otworzyłam jeden, który używam aktualnie. Ich ważność to ok. 24 miesiące od otwarcia. Mają one zbliżone do siebie, ciemniejsze odcienie od tych, które stosuję zazwyczaj. W tym roku wyjątkowo opaliłam się odrobinę i moja skóra ma złotawy odcień. Wszystko za sprawą ślubu siostry, do którego kilka tygodni wcześniej się przygotowywałam i zależało mi na tym aby moja skóra była muśnięta słońcem bo to zawsze wygląda lepiej od trupiej bladości.
Od kilku lat niemal niczego nie zmieniam w makijażu swojej twarzy. Nie mam trądziku, pozostałości po wypryskach, przebarwień czy zasinień. Czasami moja twarz w okolicy nosa i oczu jest zaczerwieniona ale to przez alergię na pyłki i katar. Dawno temu odrzuciłam podkłady- fluidy. Nie są mi zupełnie potrzebne szczególnie te drogeryjne z nieciekawym składem. Moja skóra wymaga jedynie wyrównania kolorytu nic po za tym. Właśnie z tego powodu od lat używam wyłącznie podkładów mineralnych i kremów BB. Ponad 2,5 roku temu pierwszy raz na blogu wspomniałam o naturalnym kremie BB Lily Lolo. Do teraz go używam ale mam już kolejne opakowanie. Dziś zapraszam Was na porównanie kolorów. Moja opinia na temat tego produktu nadal jest taka sama.

Jejku, jak ja kocham rozświetlacze! Moja miłość do nich jest nieograniczona! To moja największa makijażowa słabość  obok pomadek. I niee, nie lubię być obsypana brokatem i błyszczeć jak choinka. We wszystkim konieczny jest umiar. Lekki glow na kościach policzkowych, pod łukiem brwiowym i kupidyna odejmuje lat. Ten patent mam już sprawdzony. Dziś opowiem Wam o moich najnowszych rozświetlaczach Lily Lolo. Zapraszam.

Przyznam , że z różami do policzków miałam różnie. Na początku  przygody z makijażem uwielbiałam je. Używałam namiętnie, stroniłam za to od rozświetlaczy i bronzerów. Z czasem wszystko się odwróciło. Zapomniałam o malinowych policzkach za to pokochałam mocny kontur. Teraz staram się aby mój makijaż gdy już go robię był kompletny dlatego dziś opowiem Wam o jedynych różach, które mam i oba pochodzą od Lily Lolo. Zapraszam do czytania.

Kochani, dziś mogę Wam zaprezentować mój dzienny makijaż zrobiony przy użyciu wyłącznie kosmetyków mojej ulubionej marki Lily Lolo. Jak wiecie produktów mineralnych używam już od kilku lat i nie zamierzam tego zmieniać. Są fantastyczne. Prawie zdenkowaną paletę Sculpt & Glow Contour Duo zastąpiłam niedawno nowymi produktami. Dziś chciałam opowiedzieć Wam nieco o bronzerach

Czas płynie tak szybko, że nie nadążam pisać o swoich ulubieńcach co miesiąc, co kwartał a nawet co rok. Takie posty pojawiają się tu bardzo rzadko. Poznaję wiele fantastycznych produktów. Te, o których piszę na blogu w recenzjach są wart poznania. Jeśli coś się u mnie nie sprawdza  to najczęściej w ogóle nie podejmuję tematu bo szkoda mi czasu. Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami ostatnich miesięcy z kategorii MAKIJAŻ. Są to jednocześnie kosmetyki, po które aktualnie najczęściej sięgam. Nie planowałam tej serii dlatego nie zachowałam pustych opakowań po zużytych kosmetykach np. kremach BB Skin 79 i innych, które także powinny się tu znaleźć.
Kochani, do świąt zostało już naprawdę niewiele czasu. Mimo braku śniegu powoli zaczynam czuć ten niezwykły klimat. Prezenty dla bliskich już czekają na moment po Wigilijnej kolacji. Niektóre są już zapakowane. Jeśli nie jesteście tak dobrze zorganizowani jak ja lub po prostu zdarza Wam się zostawiać wszystko na ostatnią chwilę zapraszam do przejrzenia boxu kosmetycznego Lily Lolo, który będzie idealnym prezentem dla każdej kobiety. 

Kochani. Dziś będzie nietypowo bo o makijażu. Oczywiście maluję się a nie szpachluję. Cenię delikatny, oddychający makijaż no makeup. Taki, którego prawie nie widać, uwydatniający walory urody, podkreślający je. Mam niewiele kolorówki, ciągle używam tego samego co świadczy o tym, że są to dobre i przemyślane produkty, które się nie marnują. Uwielbiam eko produkty dlatego często  odwiedzam wirtualny sklep z kosmetykami naturalnymi . W takim miejscu można znaleźć naprawdę wyjątkowe produkty, które pozytywnie wpływają na naszą skórę upiększając ją.  Jak wiecie mam makijaż permanentny ust i oczu jednak jest subtelny i tak zdarza mi się je dodatkowo podkreślać. Dziś opowiem Wam o kredkach do oczu mojej ukochanej marki minerałów Lily Lolo. Zapraszam.


 Kochani, nie wszystkie kosmetyki kocham od razy. Sporo w ogóle się u mnie nie sprawdza ale nie umieszczam ich na blogu bo szkoda mi czasu i energii na ich opisywanie. W Babskim Kąciku mają pojawiać się właściwie same godne polecenia produkty. Dziś opowiem Wam o peelingu enzymatycznym z Nourish, do którego na początku podchodziłam sceptycznie i nie wiedziałam czy w ogóle o nim napiszę. Nauczyłam się go stosować i teraz jestem bardzo zadowolona. Czasami to my musimy dostosować się do nowej formuły i dać jej szansę. 
Costasy to brand , który jednoczy kilka marek. Część z nich już dobrze znam. Jak wiecie od lat używam mineralnych kosmetyków Lily Lolo, które są dla mnie największym odkryciem i hitem wszechczasów. Dziś po raz pierwszy przychodzę do Was z recenzją produktu innej marki Costasy a jest nią Nourish.
Mam makijaż permanentny ust już od kilku miesięcy. Moje wargi nabrały wyraźniejszej brudnoróżowej barwy choć ich naturalny odcień i tak był ciemny. Zawsze lubiłam je podkreślać.  Nigdy nie potrafiłam za to malować oczu. Jeśli myślicie, że przestałam używać szminek to się mylicie, tak nie jest. Cały czas bardzo chętnie sięgam po pomadki. Teraz moje usta mają niemal idealny kształt dzięki czemu malowanie ich to błahostka i przyjemność. Dlatego teraz bardzo dużo eksperymentuję z kolorami i formułami. Mam sporo pomadek, kredek i błyszczyków. W czołówce moich ulubionych marek chyba na zawsze zostanie Lily Lolo, o której dziś Wam opowiem.

Witajcie Kochani! Ładny makijaż to dobre kosmetyki, sprawna ręka oraz akcesoria, którymi to wszystko robimy. Wysokiej jakości pędzle ułatwiają nam pracę, już wiele razy się o tym przekonałam. Od momentu kiedy używałam szpatułek dołączonych do palet z cieniami do teraz nastąpił spory progres w moich umiejętnościach. Nawet gdy mamy kilkanaście lat i dopiero zaczynamy interesować się makijażem warto mieć mniej ale dobrych pędzli. Dziś opowiem Wam o moim zestawie 8 mini pędzli do makijażu oczu i twarzy Lily Lolo. Zapraszam.

Na początku roku dokonałam kolejnego zamówienia na Costasy.pl. W ciągu dwóch lat to już szósty raz. Odkąd poznałam Lily Lolo  regularnie uzupełniam swoją kosmetyczkę w jej produkty. To zdecydowanie mój ulubieniec w sferze makijażu. Nie mam wielu produktów do malowania się jednak ich jakość jest wysoka i to daje mi poczucie komfortu oraz pewność, że będę wyglądała dobrze. Dziś opowiem Wam o cudnej kosmetyczce, z którą połączyła mnie miłość od pierwszego wejrzenia oraz o konturówkach w bajecznych kolorach. Zapraszam.

Zawsze byłam zwolenniczką lekkich makijaży, które pozwalają oddychać skórze. Zależy mi aby podkłady nie były na niej zbyt mocno widoczne dlatego nie używam już od ok. 2 lat w ogóle fluidów. Zastąpiłam je koreańskimi kremami BB oraz produktami mineralnymi. Moja skóra jest w dobrej kondycji. Rzadko coś mi wyskakuje a gdy już się pojawia łatwo jest mi to zakamuflować. Kobieca twarzy to nie twarz lalki więc zaczerwienienia oczywiście czasami mi się zdarzają. Każdy ma gorsze dni. Właśnie dlatego mam pod ręką korektor. Dziś opowiem Wam o moim przyjacielu z Lily Lolo. Zapraszam.

Cała moja kolorówka obecnie opiera się na jednej marce- jest nią LilyLolo. Oczywiście Mam pojedyncze produkty z innych firm jednak ten mineralny brand jest moim ulubionym od ok. 1,5 roku a może i dłużej. Dzięki Lily Lolo polubiłam się malować bo makijaż wykonany ich produktami jest lekki, oddychający i zdobi skórę. Idealnie się z nią stapia, jest niewidoczny. Dobór odpowiedniego odcienie nie jest już dla mnie problemem. W ciągu całego roku moja skóra wygląda podobnie, nie opalam się. Dziś opowiem Wam jak dobrać od odcień podkładu do swojego typu skóry z własnego doświadczenia. 

Cześć Dziewczyny i Chłopki. Dziś dla odmiany będzie o makijażu. Mój codziennie wygląda tak samo. Lubię delikatny, lekki i neutralny make up no make up. Myślę, że w takim najlepiej wyglądam i doskonale się czuję. Co równie ważne nie zajmuje, on więcej czasu niż 5 minut. Robię go popijając kawę i oglądając ulubione kanały na YT. Dla urozmaicenia używam równych pomadek ale baza czyli całość twarzy- tło zawsze jest takie samo. Dziś opowiem Wam o moich produktach do brwi. Kredek Lily Lolo by Costasy używam od połowy czerwca więc dobrze się już poznaliśmy. Stosuję je ok. 5 razy w tygodniu bo zazwyczaj dwa dni moja twarz jest sauté.

Odkąd poznałam Lily Lolo, makijażowe kosmetyki mineralne są moim nr 1. Dla nich porzuciłam Azjatyckie kremy BB, które też świetnie się u mnie sprawdzały jednak brakuje im tego czegoś, absolutnej naturalności, którą ma Lily Lolo. Z każdym kolejnym produktem jestem bardziej oczarowana i pewna, że nigdy w asortymencie tej marki nie natrafię na produkt, który mnie zawiedzie. Tym razem sięgnęłam po  cudną paletę do konturowania Sculpt & Glow Contour Duo- z bronzerem i rozświetlaczem. Zapraszam na recenzję.

Linia Lily Lolo marki Costasy kojarzy się wielu z was kojarzy się z produktami do makijażu twarzy. Jeszcze w maju, mimo, że jestem wielką fanką tej marki i staram się śledzić trendy też mi się tak wydawało. Aż nagle odkryłam nowości, którymi są kremy do pielęgnacji twarzy- na dzień i na noc. Jak się domyślacie od razu zapragnęłam je poznać i dlatego dziś przychodzę do Was z ich recenzją. Zapraszam.

Kosmetyki mineralne całkowicie zdominowały mój makijaż. Właściwie obecnie moja kolorówka opiera się wyłącznie na nich. Od czasu do czasu sięgnę po drogeryjny błyszczyk czy koreański krem bb ale i tak najlepiej się czuję i wyglądam w lekkich produktach Lily Lolo. Moim największym hitem jest podkład mineralny oraz mgiełka utrwalająca. Dziś opowiem Wam o pomadkach, które też mają to coś co sprawia, że sięgam po nie chętniej niż po resztę swoich szminek. Zapraszam.