Używanie korektorów nigdy nie
było mi za bardzo potrzebne. Nie znaczy to, że moja skóra nie ma żadnych
niedoskonałości bo tak nie jest. Mam zaczerwienienia a czasami wyskoczy mi
nawet coś niegroźnego jednak nigdy nie robiłam z tego powodu afery i nie kamuflowałam
się za wszelką cenę. Kupiłam ok. 2 lata
temu zachwalany korektor z Wibo 4 in 1. Jednak tak ciężkie, stałe konsystencje
produktów kolorowych nigdy na mojej suchej skórze się nie sprawdzały. Zamiast
ukrywać to uwydatniał drobne zmarszczki i pory. Twarz stawała się ciężka i
zmęczona a nie ujednolicona i zdrowa. Po długich latach bez korektora
przypadkowo trafiłam na promocję na iperfumy
i za ok. 30 zł zamówiłam korektor HolikaHolika Naked Face. Dlaczego ten? Od dłuższego czasu jestem zachwycona kosmetykami
azjatyckimi. Aktualnie nie mam żadnego zwykłego, europejskiego podkładu a
jedynie dwa kremy BB Skin 79. To mi
wystarcza. Uwielbiam je za lekkie konsystencje i przede wszystkim idealnie
dopasowane kolory. W naszych drogeriach nie było dla mnie nic odpowiednio
jasnego.
