W łazience zawsze mam kilka żeli pod prysznic. Na wannie
jeden, góra dwa, a reszta w szafce. Wymieniam je co jakiś czas bo jestem żądna
czegoś nowego, zmiany zapachu , konsystencji, sama nie wiem czego. Teraz mam
więcej czasu i planuję zrobić pomału jesienne porządki. Dlatego postanowiłam
zużyć to czego niewiele już zostało i pozbyć się pustych opakowań. Dziś opowiem
Wam o żelu, który zasłużył na to aby się tu pojawić ponieważ odkąd go mam- regularnie używam i nie odesłałam do szafki. Cały czas mam go pod ręką podczas wylegiwania się w wannie. Przyjemnie mi się go stosuje i to moje pierwsze spotkanie z marką Weleda dostępną u nas jedynie w drogeriach internetowych. Zapraszam.